,

RANKING: 5 świątecznych filmów ze złotej ery Hollywood

Pamiętając o wszystkich szlachetnych klasykach jak Cud z 34 ulicy, Sklep na rogu, Gospoda Świąteczna czy To wspaniałe życie przedstawiam alternatywną listę świątecznych filmów z najlepszych lat Hollywood. Są na niej i kryminalne opowieści z dreszczykiem i komedie romantyczne z fantastycznymi elementami. Przede wszystkim jednak cała parada największych, najbardziej atrakcyjnych i charyzmatycznych gwiazd lat 30.,…


Pamiętając o wszystkich szlachetnych klasykach jak Cud z 34 ulicy, Sklep na rogu, Gospoda Świąteczna czy To wspaniałe życie przedstawiam alternatywną listę świątecznych filmów z najlepszych lat Hollywood. Są na niej i kryminalne opowieści z dreszczykiem i komedie romantyczne z fantastycznymi elementami. Przede wszystkim jednak cała parada największych, najbardziej atrakcyjnych i charyzmatycznych gwiazd lat 30., 40. i 50. oraz przegląd historii jakie mogą wydarzyć się tylko w święta i tylko w Hollywood.

1. Papierowy człowiek (The Thin Man, W. S. Van Dyke, 1934)

Mroczny kryminał, screwball comedy i świąteczny film w jednym. Słynną parę dowcipnych detektywów Norę i Nicka Charles wymyślił autor Sokoła maltańskiego Dashiell Hammett wzorując ich ponoć na sobie i swojej partnerce dramaturżce Lilllian Helman (równie chętnie jak Hammett ekranizowanej w Hollywood). Charlesów zagrali Myrna Loy i William Powell, gwiazdy wytwórni MGM i jedna z ulubionych ekranowych par lat 30. i 40. Stworzyli atrakcyjny rozwiązujący zagadki duet, który powróci jeszcze w serii sześciu filmów – następny After the Thin Man (W. S. Van Dyke, 1936) rozgrywać się będzie w noc sylwestrową.

Zamiast zaprawionych sacharyną opowieści o bożenarodzeniowym rodzinnym pojednaniu w Papierowym człowieku trafiamy w sam środek śledztwa rozgrywającego się wśród bardzo nieprzyjemnych i bardzo chciwych krewnych zaginionego naukowca. Nick, były prywatny detektyw, obecnie korzystający z nieograniczonych zasobów swojej żony Nory (dziedziczki fortuny), dzięki znajomościom w Nowojorskim półświatku jest w stanie zagwarantować zblazowanej Norze Boże Narodzenie pełne emocji i niespodzianek. Przede wszystkim jednak upływające między jednym cocktailem a drugim, ironicznymi dialogami małżonków i przy wspólnym śledztwie wymagającym odwiedzenia szeregu nowojorskich barów i świątecznych przyjęć.

Para detektywów (wraz z ich psem o imieniu Asta – hołd dla gwiazdy kina niemego Asty Nielsen) przeszła do historii kina, a ich popularność sprawiła, że MGM postanowiło stworzyć kolejną parę małżeńską rozwiązującą zagadki kryminalne. W 1937 roku powołało do życia Gerdę i Joela Sloane antykwariuszy specjalizujących się w rzadkich edycjach książek, których w filmie Fast company (E. Buzzell, 1938) zagrali Melvyn Douglas i Frances Rice. Parze daleko było do magnetyzujących Loy i Powella. MGM nie zamierzało jednak rezygnować i w kolejnych dwóch częściach (Fast and Loose [E.L. Marin, 1939] oraz Fast and Furious [B. Berkeley, 1939]) Gerdę i Joela zagrali najpierw Robert Montgomery i Rosalind Rusell, później Ann Sothern i Franchot Tone. Jednak widzowie zdecydowanie woleli czekać na ulubioną parę detektywów Nicka i Norę. Ostatni film z serii The Thin Man ukazał się ponad dobrą dekadę później w 1947 roku.

2. Remember the night (Mitchell Leisen, 1940)

Barbara Stanwyck, femme fatale z Podwójnego ubezpieczenia (B. Wilder, 1944) i wybuchowa showgirl z Ball of fire (H. Hawks, 1941) pozostaje niekwestionowaną królową świątecznego kina lat 40. i to właśnie jej role nadają tym filmom prawdziwy ciężar emocjonalny. Dziennikarka w Obywatelu John Doe (F. Capra, 1941) z rozdzierającą wigilijną finałową sceną czy też główna bohaterka czarującej romantycznej komedii Christmas in Conneticut (P. Godfrey, 1945).  Rolę Stanwyck w bożenarodzeniowym Remember the night ze scenariuszem Prestona Sturgesa (u którego zagrała w szalonej komedii The Lady Eve [1941]) ogląda się niesamowicie głównie ze względu na zahaczającą o absurd fabułę, która mogła wydarzyć się jedynie w hollywoodzkim kinie.

Lee (Barbara Stanwyck) seryjna kleptomanka w wigilię trafia do aresztu skąd wyciąga ją na okres świąt (!) zastępca prokuratora John (w tej roli partnerujący jej również w Podwójnym ubezpieczeniu Fred MacMurray). Bo wszak w święta nikt nie powinien siedzieć sam (zwłaszcza urocze młode kobiety w ponurym areszcie). Zastępca prokuratora posuwa się nawet do tego, że proponuje Lee podwiezienie jej do rodzinnego miasteczka, by przed odbyciem kary mogła zobaczyć się z matką. Ostatecznie oboje spędzają Boże Narodzenie z ciotkami mężczyzny na prowincji, gdzie w sprzyjających okolicznościach Lee i John zaczną się mieć ku sobie. Amerykańska prowincja w świątecznym wydaniu jest oczywiście miejscem sielskim, malowniczo oprószonym śniegiem i zamieszkałym przez poczciwe duszyczki o twardych zasadach moralnych. Czy piękna złodziejka zejdzie ze złej drogi? I czy przypadkiem nie miała powrócić po świętach do aresztu i oczekiwać na rozprawę? Bez zbędnych spoilerów dodam, że gorzkawa końcówka nie dziwi w filmie, w którym maczał palce Sturges, scenarzysta i reżyser Podróży Sullivana (1941) czy Wielkiego McGinty (1940).

3. Żona biskupa (The Bishop’s Wife, Henry Koster, 1947)

W świątecznym kinie anioły zstępujące na ziemie w celu poprawy sytuacji maluczkich nie stanowią bynajmniej wyjątków. Ale najbardziej zwariowanym i czarującym z nich jest bez wątpienia Dudley (Cary Grant), któremu zostaje przydzielona specjalna (na pierwszy rzut oka dodajmy niezbyt ekscytująca) misja: pomoc biskupowi (David Niven) w zbiórce funduszy na remont kościoła. Biskup, niczym u Bergmana, przeżywa kryzys wiary, a jego żona Julia (Loretta Young) wydaje się zanadto zainteresowana nowym, tajemniczym gościem, który w przeciwieństwie do ponurego małżonka aż tryska joie de vivre.

Romans i nieuniknione ziemsko-niebiańskie konsekwencje aż wiszą w powietrzu, choć jak można się domyślić w świątecznym kinie między parą może mieć miejsce jedynie platoniczna przyjaźń. Niesubordynowany i zauroczony pastorową Dudley wprowadza w życie na plebanii chaos, ale także i całe pokłady bożonarodzeniowej atmosfery przypominając o prostych, dziecięcych radościach ze świątecznych smakołyków, dekorowania choinki czy jazdy na łyżwach. Warto wspomnieć, że Loretta Young, aktorka o silnie katolickich i konserwatywnych przekonaniach, była bohaterką słynnego złośliwego bon motu przypisywanego Marlenie Dietrich: „Gdy Loretta Young grzeszy zawsze potem stawia kościół. To, dlatego w Hollywood mamy ich aż tyle”.

4. Lady in the Lake (Robert Montgomery, 1947)

Święta w stylu noir spędzane z detektywem Phillipem Marlowem (Robert Montgomery) i jednocześnie jeden z najbardziej chybionych (ale i bardzo ciekawych) eksperymentów kinowych – cały film nakręcony jest z punktu widzenia głównego bohatera, którego widzimy jedynie w stosunkowo rzadkich momentach, gdy przegląda się w lustrze lub gdy jego twarz odbija się w witrynie. Marlowe zaplątany w ponurą aferę związaną z zaginioną żoną wpływowego biznesmena, spędza święta na szukaniu tropów, obrywaniu od lokalnej gangsterski i nieprzychylnie nastawionych policjantów oraz odkrywaniu coraz mroczniejszych sekretów swoich klientów.  Dzień jak co dzień w twardym świecie kina noir. Co nie oznacza, że podczas świąt detektywowi nie trafiają się też przyjemniejsze momenty – jak choćby w ramionach będącej lub nie femme fatale Adrienne (Audrey Trotter). Co szczególnie interesujące Lady in the Lake nie jest jedynym filmem noir z akcją osadzoną w czasie Bożego Narodzenia: w latach 40.  powstały m. in, wyjątkowo mroczny Christmas Holliday (R. Siodmak, 1944) czy kryminał Cover up (A. E. Green, 1949), a jeden z najbardziej znanych neo noir Tajemnice Los Angeles (C. Hanson, 1997) również zawiera szereg ważnych scen rozgrywających się podczas świąt.

5. Czarna magia na Manhattanie (Bell, book and candle, Richard Quine, 1958)

Kim Novak i James Stewart, ikoniczna para z Zawrotu głowy (1958) Hitchcocka w tym samym roku wystąpiła też w tej pozornie niewinnej halloweenowo-świątecznej komedii romantycznej. Niepokojąca Gillian (Kim Novak) jest zdolną czarownicą, która prowadzi galerię afrykańskiej sztuki. Obdarzona ekscentrycznymi krewnymi o poślednich magicznych zdolnościach (|Elsa Lanchaster i świetny Jack Lemmon) marzy o romantycznych świętach z kimś wyjątkowym. Niestety jej wybór pada na dość przeciętnego sąsiada i wydawcę Sheplanda (James Stewart). Gillian postanawia rzucić na niego miłosny urok. Spędzają razem Boże Narodzenie, które upływa w dosłownie magicznej atmosferze zaśnieżonego Nowego Jorku i przy wspólnym podziwianiu panoramy miasta z Empire State Building. Bohaterka ma jednak wyrzuty sumienia z powodu swojego moralnie wątpliwego czynu, a i sam Shepland zaczyna podejrzewać, że jego miłosne zauroczenie i nagłe porzucenie narzeczonej może być niczym innym jak fatalnym urokiem.

Czarna magia na Manhattanie z jednej strony ciekawie wpisuje się w schemat znany z Poślubiłem czarownicę (R. Clair, 1942) czy później z serialu Bewitched (1964-1972) w których posiadająca magiczne moce ukochana jest jednocześnie kłopotliwym sekretem i powodem do niezliczonych gagów. Z drugiej podchodzi do tematu zaskakująco poważnie: wyraźnie sygnalizuje, że dla melancholijnych ekscentryczek jak Gillian nie ma miejsca w matrymonialnym pejzażu tej ery. Czy poświęci swoje magiczne moce dla ukochanego? Dobrze znamy odpowiedź na to pytanie. Ale w tej bożenarodzeniowej historii szczególnie urzeka kot głównej bohaterki i barwnie ukazane życie bohemy nowojorskich czarodziejek i czarodziejów. Świąteczne party w filmowym klubie Zodiac to jedna z najlepszych imprez w kinie lat 50.

Marta Snoch

Źródła zdjęć:

Zdj 1: z materiałów Criterion Collection

Zdj 2: z materiałów TCM